Kobieta po trzydziestce

Witam wszystkich reumatków!

Jestem ciekawa Waszych opinii na temat pobytów sanatoryjnych.
Choruję na rzs od 8 lat i korzystałam z kuracji w Iwoniczu Zdroju - szpital uzdrowiskowy "Excelsior", w Ustroniu - "Równica", w Solcu Zdroju, Busku Zdroju - "Rafał" i "Mikołaj".
Taka rehabilitacja jest dla moich stawów zbawienna. Czekam każdego roku na kolejny wyjazd. To forma mojego urlopu. W tym roku szykuję się na turnus z NFZ.



Uzdrowisko będzie miało swój park zdrojowy
14.11.2008
Pijalnia wód, tężnia solankowa podobna do tej w Ciechocinku, inhalatorium i ścieżki spacerowe dla kuracjuszy powstaną w ustrońskim uzdrowisku. Miasto wspólnie z Karwiną złożyło właśnie wniosek o pieniądze z Europejskiego Funduszu Współpracy Transgranicznej.

- Babcia mnie uczyła, że jeździ się do wód. A my do tej pory nie mieliśmy wody pitnej. Teraz już będziemy mieli uzdrowisko kompletne - przekonuje Grzegorz Dziewior, prezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego Ustroń.

Ustroń i znajdujące się w Karwinie sanatorium Lezne Darkov, to dwa największe uzdrowiska w Euroregionie Śląsk Cieszyński. Dzieli je raptem 30 kilometrów. Oba miejsca cieszą się ogromnym zainteresowaniem kuracjuszy. Nic więc dziwnego, że miasta postanowiły połączyć siły i razem starać się o dotację. Za pieniądze z Europejskiego Funduszu Współpracy Transgranicznej zagospodarowane zostaną dwa hektary terenu ustrońskiego uzdrowiska. Karwina, która jest partnerem wiodącym projektu (wniosek jest rozpatrywany w Ołomuńcu), ma inne plany.

- Chcemy zmodernizować nasze istniejące obiekty - wyjaśnia Jan Urbanek, koordynator projektu z czeskiej strony.

Większe zadanie czeka Ustroń, który planuje od podstaw wybudować park zdrojowy. Takie pomysły uzdrowisko miało od lat, ale wobec innych inwestycji, schodziły na dalszy plan. Teraz jest szansa, by wspólnie z gminą wreszcie je zrealizować.

- Uzdrowisko nie może występować z wnioskiem o dotację, dlatego zrobiła to gmina. Potrzebne były pomysł i miejsce do zagospodarowania. W Ustroniu są wody solankowe i pokłady wód mineralnych. Postanowiliśmy to wykorzystać. Chcemy uatrakcyjnić miasto i przyciągnąć jak najwięcej gości - wyjaśnia Agata Markiewicz, inspektor z Urzędu Miasta.

Artur Gburek, dyrektor techniczny uzdrowiska zapewnia, że pokłady wód mineralnych znajdują się na głębokości 150 metrów. Ich ilości są wystarczające dla potrzeb niewielkiej pijalni wód, z której bezpłatnie będą mogli korzystać kuracjusze i mieszkańcy Ustronia. Są już gotowe projekty i zgoda na wykonanie odwiertów. Pijalnia zbudowana w kształcie nawiązującym do ustrońskich piramid sanatoryjnych znajdzie się w malowniczym terenie niedaleko budynku głównego uzdrowiska.

- To nasz teren inwestycyjny. Nie chcemy zbytnio w niego ingerować. Miejsce zostanie zagospodarowane, ale jego przyrodniczy charakter będzie zachowany - zapewnia dyrektor Gburek.

Prezes Dziewior nie ukrywa, że chciałby, aby Zawodzie stało się tętniącą życiem dzielnicą uzdrowiskową Ustronia.

- Poprzez park zdrojowy z prawdziwego zdarzenia chcemy przyciągnąć ludzi z centrum miasta. Tu mogą odbywać się imprezy plenerowe. To będzie dopełnienie oferty miasta, jako kurortu uzdrowiskowego - zapewnia.

Dzięki współpracy Ustronia z Karwiną, pod Równicą powstanie nie tylko park zdrojowy. Samorządowcy mocno liczą na obopólną promocję miast, przyjazdy turystów, wizyty czeskich kuracjuszy w Ustroniu i odwrotnie oraz wymianę medyczną.

Agata Markiewicz dodaje, że niezależnie od decyzji przyznającej Ustroniowi i Karwinie pieniądze, gmina jest zdecydowana na budowę parku zdrojowego i pijalni wód. Na ten cel zostały już zarezerwowane pieniądze w budżecie (4,6 mln zł). Z unijnych funduszy Ustroń może dostać 3,7 mln zł.

- W czerwcu planujemy ogłosić przetrag na wykonawcę prac - dodaje Markiewicz. Park zdrojowy oraz pijalnia wód mają być gotowe w 2011 roku.

Łukasz Klimaniec - POLSKA Dziennik Zachodni

http://ustron.naszemiasto.pl/wydarzenia/922185.html
................
Coraz lepiej

Szczyrk już się nie kłóci i zaprasza na stoki
Ewa Furtak2009-01-05, ostatnia aktualizacja 2009-01-05 20:11



To pierwsza zima od lat, kiedy pracują wszystkie wyciągi ośrodka narciarskiego Czyrna-Solisko. - Udowodnimy, że jesteśmy w stanie poprowadzić ten ośrodek - mówią właściciele prywatnych gruntów na trasach, którzy dzierżawią go początku grudnia 2008 roku.

Czyrna-Solisko jest największym ośrodkiem w Polsce (13 wyciągów i 22 km tras), jednak przez ostatnie zimy większość orczyków nie pracowała. Głośno było za to o konflikcie pomiędzy Gliwicką Agencją Turystyczną, do której należy ośrodek, a właścicielami gruntów żądającymi prywatyzacji ośrodka i jego unowocześnienia. Dopiero w ubiegłym roku Ministerstwo Skarbu zgodziło się na wydzierżawienie ośrodka przez właścicieli gruntów. Na początku grudnia GAT podpisała umowę z właścicielami gruntów i przekazała wyciągi założonej przez nich spółce Szczyrkowski Ośrodek Narciarski. Spółka ta wygrała przetarg na dzierżawę.

Zaraz po podpisaniu umowy właściciele ostro zabrali się do pracy. W ciągu kilku tygodni udało im się unowocześnić pracę systemu do sztucznego naśnieżania, dzięki czemu armatki pracują przy wyższych temperaturach niż dotąd. Zamontowali także sztuczne oświetlenie na trasie z Suchego do Soliska. - Dzięki temu popołudniami nie ma już godzinnej przerwy w pracy ośrodka potrzebnej wcześniej na przygotowanie ratrakami sztucznie oświetlonej Golgoty. Teraz, gdy ratraki pracują na Golgocie, narciarze korzystają z drugiej oświetlonej trasy i odwrotnie - mówi Stanisław Richter, prezes SzON-u.

Spółka zatrudnia 70 osób, w tym kilkunastu byłych bezrobotnych. Jak trzeba, pracują przy przygotowaniu tras także nocami, i to bez względu na panujące mrozy. Nawet w Wigilię ratraki jeździły przez całą dobę, dzięki czemu Czyrna-Solisko - obok wyciągów na Białym Krzyżu - była jedyną czynną w Boże Narodzenie stacją narciarską w Szczyrku.

SzON płaci GAT-owi milion złotych czynszu za dzierżawę ośrodka. 2,7 mln zł spółka wydała na zwrot kosztów przygotowania ośrodka do sezonu oraz częściowe pokrycie wypłat dla innych prywatnych właścicieli gruntów w ośrodku. Teraz trzeba te wydatki odrobić. Jednak właściciele mówią, że zależy im przede wszystkim na przekonaniu narciarzy, że potrafią tak prowadzić ośrodek, by przyjeżdżający do niego ludzie byli zadowoleni. - Chcemy także udowodnić tym, co w nas nie wierzyli, że ten ośrodek naprawdę można zmienić na lepsze - tłumaczy Richter. - W ciągu najbliższych kilku miesięcy ma się rozstrzygnąć, czy na bazie ośrodka powstanie spółka, czy też zostanie sprzedany, więc tym bardziej jest to dla nas ważne - dodaje.

Na razie narciarze przyglądają się zmianom. - Jeździłem tam w sobotę i trasy są rzeczywiście dobrze przygotowane - mówi Janusz Wandzel z Bielska-Białej, ale zaraz dodaje, że Szczyrkowi nie będzie łatwo odbudować dobrego wizerunku wśród narciarzy. - Konflikt ciągnął się latami, więc jeden sezon spokoju nie wystarczy - uważa.
..........................

Rząd sprywatyzuje ustrońskie uzdrowisko
Krzysztof Kaczorowski gazetacodzienna.pl2009-01-05, ostatnia aktualizacja 2009-01-05 13:00

Ministerstwo Skarbu Państwa chce sprywatyzować Przedsiębiorstwo Uzdrowiskowe "Ustroń" S.A. Kuracjusze, pracownicy sanatoriów i burmistrz Ustronia są pełni obaw. Tymczasem prezes uzdrowiska Grzegorz Dziewior unika rozmów o prywatyzacji.

Resort skarbu planuje prywatyzację 12 z 25 polskich uzdrowisk. Proces komercjalizacji ma potrwać do 2011 roku (w pięciu zakładach już trwa). Jak informuje Joanna Szmid, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, w planach jest też prywatyzacja m.in. Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego "Ustroń" S.A. - Prywatyzacja polskich uzdrowisk jest konieczna ze względu na podniesienie ich konkurencyjności na rynku - tłumaczy Szmid.

W skład Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego "Ustroń" S.A. wchodzą cztery sanatoria: Równica, Kos, Narcyz oraz Rosomak, posiadające łącznie 1325 miejsc. Leczy się w nich głównie choroby reumatyczne i narządu ruchu, choroby serca i naczyń krwionośnych, choroby neurologiczne i układu oddechowego, cukrzycę oraz otyłość. Przedsiębiorstwo posiada własne laboratorium, gabinety diagnostyczne, rehabilitacyjne oraz baseny. Centralnym obiektem dzielnicy sanatoryjnej Ustronia - Zawodzia, jest Uzdrowiskowy Zakład Przyrodoleczniczy. Oferuje on zabiegi z zakresu kinezyterapii i fizjoterapii oraz hydroterapii, na którą składają się kąpiele w basenach solankowych i borowinie. Każdego dnia zakład wykonuje około 5600 zabiegów.

Prywatyzacja, a co za tym idzie dokapitalizowanie, ma na celu rozwój przedsiębiorstwa. Rząd odpowiada za konstrukcję dobrej umowy prywatyzacyjnej i trudno tu z góry zakładać złą wolę, ale zawsze przy tego typu działaniach jest pewna obawa - tłumaczy w rozmowie z Gazetącodzienną.pl Ireneusz Szarzec, burmistrz Ustronia. - Ze strony miasta wszystko jest zabezpieczone m.in. operat uzdrowiskowy czy statut. Przymierzamy się również do otwarcia pijalni wód mineralnych, co ma zwiększyć zakres usług wykonywanych w uzdrowisku.

Pełni obaw są też kuracjusze. - Z samej obsługi, która była bardzo miła i profesjonalna oraz zabiegów jestem bardzo zadowolona, cena też nie jest wygórowana. Ale po prywatyzacji to chyba tylko Niemców będzie stać, żeby przyjechać do sanatorium w Ustroniu - wzdycha Halina Grankiewicz, kuracjuszka z województwa wielkopolskiego.

O swój los obawiają się pracownicy sanatoriów. Ich zdaniem, w wyniku prywatyzacji może dojść do szukania oszczędności i redukcji zatrudniania. - Kierownictwo miało już pomysł na oszczędności, ogłosiło przetarg na sprzątanie obiektów, bo praca personelu sprzątającego wydawała im się za droga. Najtańsza oferta zgłoszona do przetargu była o kilkaset tysięcy większa niż koszt pracy dotychczasowego personelu. Cały czas żyjemy w obawie, co dalej będzie z naszym zakładem, tym bardziej, że kierownictwo nie informuje nas o tych sprawach - mówi jedna z pracownic uzdrowiska.

Prezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego "Ustroń", Grzegorz Dziewior, mimo wielu prób umówienia się na rozmowę, nie znalazł dla nas czasu. Tymczasem w wyniku prywatyzacji może dojść do zlikwidowania świadczonych w przedsiębiorstwie usług, co z kolei uderzy w pacjentów, którzy w razie nie zawarcia przez inwestora strategicznego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, zostaną pozbawieni bezpłatnego dostępu do świadczeń medycznych. - Gdyby tak się stało, byłaby to katastrofa na skalę krajową - uważa burmistrz Ustronia.