Kobieta po trzydziestce

Guru hehe z ta Wigilia to na przyklad sie nie zgodze - nie zgodze sie ze stwierdzeniem ze to ze jest o 18 nie jest dobre, ale to inna dyskusja i OT.
Twoje wypowiedzi zalatuja mi jednak nutka hehe przepraszam ale nie znajduje normalniejszego slowa fanatyzmu:)
nie chodzi o to ze chce robic na Mszy rock-reggae party, choc niektorym by sie pewnie spodobalo.
ale wezmy na przyklad wspomniana piesn 'Badzze pozdrowiona' - wg np piesn jest troche do niczego:) z powodu zwrotki 3 - 'Badzze pozdrowiony Baranku Bozy zbaw nas gdy miecz Panski nazbyt sie srozy' kto to wymislil?? bo moj odbior - prostego czlowieka - jest taki Panie Boze obron nas przed soba samym zagniewanym.
tak w ogole stwierdzam ze zawsze bedzie spor na temat okreslenia czy dany artykul mjuzyczny jest piesnia czy piosenka.
zatwierdzenie - mysle sobie ze nie jest tak ze tam to nie maja nic innego do roboty tylko czytac piesni i sluchac ich nagran zeby zatwierdzac - sprawe latwo mozna poznac samemu - czy tekst jest poprawny i na temat itd, i czy muzyka nie zlaatuje sacro-polo itd.
wiecej wolnosci - nie badzmy tez niewolnikami prawa - Jezus zdecydowanie powiedzial nie Prawo ale Milosc. przepisy sa po to zeby nas nakierowac wskazac pewna droge rozeznania i zapobiec skrajnosciom w druga strone.
pozdrawiam+

moim zdaniem piosenki religijne powinny być jakimś takim pewnym sakrum bo słowa ich wszystkich są kierowane jako modlitwa do Pana Boga i taki dzwonek na komórce moim zdaniem coś niszczy z ich takiej jakby świętości, to tak jakby komórka modliła się do Boga (oczywiście nie dosłownie bo jak słucham czegoś na kompie to wiadomo że komp nie modli się). Nie umiem słowami powiedzieć to co myśle ale dla mnie to coś takiego jakbym miała słuchać czegoś religijnego i siedzieć na kibelku albo kochać się z kimś i to jest jakiś takie złamanie tego sakrum ich. Rozumiem żeby mieć je na komie jako mp3 żeby se posłuchać ale jako dzwonek to tak nie wiem... nie umiem się wysłowić dokłądnie aha a co do koszulek to jest to coś innego bo taki napis na koszyulce nie jest formą modlitwy tylko pewnym naszym świadectwem wśród innych ludzi.


ja tego nie słucham szczerze mówiac...dla mnie ten typ muzyki nie ma zadnego przeslania... a '' Sacrum'' Mezo ... nie ma nic wspolnego z wiara...
tytułowe SACRUM, to słowa kierowane do jego zony, a nie do Boga... hip hop.. to głos buntu przeciw wszystkiemu wspomagany toną przeklenstw i pretensji ( zreszta nieuzasadnionych ) do wszystkich :/ wiec stronie jak najbardziej od tej muzyki.. . .


No ja raczej się zgadzam z Michasiem... Aczkolwiek teraz już trochę bardziej tolerancyjnie podchodzę do tego rodzaju muzyki... Jeżeli ktoś to lubi... niech słucha... Uszanuję to... (wyłączając piosenki spisane "łaciną podwórkową")

Peace

Już dawno chciałam tak utonąć w piosenkach jak przez ostatni tydzień...
Zachwycenie, rozmarzenie, onieśmielenie, wzruszenie i czar - to jest moje sacrum..
Muzyka, tekst a przede wszystkim TEN jedyny, niepowtarzalny głos..
I świadomość, że choć piosenki piękne, to zaśpiewane przez kogoś innego nie niosłyby tylu barwnych emocji.

Nie umiem słowem wyrazić wdzięczności.. Ale słowem mogę podziękować.. A już najbardziej za piosenkę : "za inna" bo ja zawsze byłam, jestem i będę taka trochę 'za inna'..
Kochana Pani Edytko, Kochani Przyjaciele i znajomi - życzę Wam szczęśliwych dni i tyle ciepłego uśmiechu ile tylko jesteście w stanie zmieścić na twarzy

Pozdrawiam serdecznie.

Dot.: jak zapomniec
  Cytat:
Napisane przez annfas (Wiadomość 3053165) Poszłam do koleżanki i przepisałam ten report. Ale od poniedziałku moja wspólokatorka przywozi laptopa i będziemy miały neta :) może czasem do was na tygodniu będę wpadać :jupi: To super,że miałaś gdzie przepisać :ehem: .
A jeszcze lepiej,że będziecie mieć laptopa-zawsze na chwilkę będziesz mogła kuknąć :jupi: :cmok: .

Cytat:
Napisane przez chocolatka (Wiadomość 3053195) Fresiu, odpisałam na pw :)

Aniu :cmok:, fajnie, że będziesz miała dostęp do kompa w tygodniu :ehem:

Kurczaki, ciągle słucham tej piosenki: http://teledyski.onet.pl/10172,1640001,teledyski.html
Niby muzyka nie w moim guście, ale słowa...

A tu jeszcze teledysk "Sacrum" Mezo / Kasia Wilk:
http://teledyski.onet.pl/10176,1689077,teledyski.html
Idę posłuchać pierwszej ,a później drugiej :-)

Moim zdaniem on NIE MIAL PRAWA uzyc tych slow ktorym sporej czesci osob kojarza sie z kilku milionowa zbrodnia. Sa niektrore tresci ktore dotykaja sfery sacrum czlowieka i np. dla mnie to zdanie, ktore najtrafniej okresla tamen okres do niej wlasnie sie zalicza. Oprocz tego w sferze sacrum wiekszosci ludzi znajduje sie Mazurek Dabrowskiego i znaczy to tyle ze taka Edyta G. nie ma prawa go spiewac jak sie podoba i tak samo zaden inny wykonawca (szczegolnie hiphopowy, bo oni maja tedencje zapozyczania) nie ma prawa uzywac fraz z niego zaczerpnietych w celu realizacji swoich interesow muzycznych. A piosenka jakich wiele o tym co wedlug pana w szerokich spodniach (czy ja go potepiam ?? - po prostu chodzeniem w szerokich spodniach sie wyroznia, jak bedzie chodzil w normalnych to nie bede go tak nazywal :) ) traktujaca o widzianej jego oczami rzeczywistosci (ktora porownalbym do przemowienia Leppera), to czyste profanum. Czlowiek ten dopuszcza sie wiec profanacji podobnie jak zrobila to pani Edyta G.
A jak juz chcecie sobie myslec czy rzeczywiscie przytoczenie tego cytatu bylo niezbedne to zastanowmy sie nad tym co jest przed tym cytatem w piosence ktora przytoczyl zuk4u: "Ludzie przeciwko ludziom, to wszystko dziala jakby na zlosc, sami sobie zycie burza przez glupote i zazadrosc." A w tej zbrodni nie chodzilo ani o glupote ani o zazdrosc, wiec cytat jest tam wstawiony na sile, pod rym, i tyle (o jak mi sie zrymowalo :) ). Jest tam tez po to zeby tekst byl troche bardziej kontrowersyjny i lepiej sie sprzedal, bo nie oszukujmy sie ta piosenka (z calym szancunkiem dla wyrazu piosenka) zostala stworzona tylko po to by na siebie zarobic, mam nadzieje ze nastepnym razem autor trafniej dobierze material.
1.) Dalej juz klucic sie nie bede, bo mi sie nie chce.
2.) Jezeli to wam nie wystarcza, to moge przyznac wam racje.
3.) Ten dzial to chyba nie dla mnie.

hmmm spoko, źle zrozumiałam twoje słowa odnośnie FPC
tak, bounce i feeling to podstawy new style'u - hiphopu, dobrze że się chociaż w tym zgadzamy.
prawdziwym hiphopem trudno nazwać jakiś taniec skoro nie ma w nim tych emocji które łączą ludzi związanych z kulturą hiphop, generalnie ja to uważam w hiphopie najważniejsze. takich ludzi może drażnić to że osoby które tańczą w Los Angeles coś nazwanego LA style w szkole tańca i po tygodniu zajęć w grupie początkującej nazywają się hiphopowcami [część z nich zostanie już zwykłymi swego typu "pozerami"]. myślę że tu tkwi największy problem z LA stylem, który jest uważany przez część ludzi siedzących w nowojorkskiej subkulturze hiphopowej za jakiś pseudohiphop tańczony przez bogatych dzieciaków.
tylko teraz powstaje pytanie: czy w LA style nie da się ich przekazać, czy to tylko suche klepanie choreografii tańca która może w jakiś większy sposób jest urozmaicona przez inne techniki taneczne? jeśli tak to masz dziwny tok szufladkowania sobie styli i tancerzy specjalizujących się w nich.
poza tym, jeśli coś nazwano STYLEM tańca, musi mieć jakąś swoją podstawę, sacrum, pochodzenie. jeśli nawet często LA style wygląda jakby nie był hiphopem, mimo wszystko nim będzie. to tak jak z narodowością i pochodzeniem - nawet jeśli się zrzekniesz narodowości polskiej, przyjmiesz obywatelstwo obcego kraju i wszystkim będziesz mówił że jesteś amerykanką/niemką/serbką czy kim tam to twoi rodzice dalej będą Polakami a w tobie będzie płynęła polska krew polskich przodków. LA style nie wziął się z kosmosu, ma korzenie swoje w hiphopie i przez to nim będzie, nawet jeśli niektóre choreografie będą już bardziej jak jazz czy contemporaray niż jak hiphop.


tu nie chodzi o to co komu odpowiada., tylko o to co jest prawda i co zostało przyjęte wsród ludzi którzy to wszystko stworzyli. tak samo nie można powiedziec "samba jest beznadziejna. nie ma nic wspólnego z tancem towarzyskim"
dalej nie rozumiesz co do ciebie mówę.
tak, właśnie nowojorski hiphop został stworzony przez Nowojorczyków, dopasowali newstyle do własnych potrzeb, mizuki DLATEGO mówię że tańczą to co im odpowiada.
czym jest prawda? prawda dla każdego może być inna. prawda jest jak religia - dla katolików Chrystus się narodził jako zbawiciel i dla nas jest to prawda, natomiast dla Żydów było to fałszywe świadectwo. jedyną wspólną prawdą dla katolików i Żydów jest to że Bóg istnieje prawdą jest to że w LA style są jazzowe wpływy. ale czy to aż tak ujmuje LA style'owi tego klimatu hiphopowego, skoro hiphop to przede wszystkim feeling, lifestyle, language? każdy uznaje to za prawdę w co wierzy i tańczy to co mu się podoba i to próbuję cały czas dać do zrozumienia.
szkoda że w tym przypadku taniec dzieli ludzi zamiast łączyć.
HIP HOP jest FORMĄ, natomiast NEW STYLE to jak sama nazwa mówi - STYLEM. jedni będą tańczyć new style do mocnejszych bitów, inni do łagodniejszych - pierwszy new style będzie stricte hiphopowy, natomiast drugi będzie już miał większy smooth, ale dalej hiphopem zostanie. new stylem też zostanie ponieważ to styl, który każdy do siebie dopasowywuje, tańczy go na ulicy. dlatego nie ma tam narzuconych układów, charakterystycznych kroków, póz z podkładem do muzyki popularnej.
tak choreografie Tuckera można zatańczyć do Brit czy Rihanny i fani tychże pań są grupą docelową, żeby ktoś oglądając MTV mógł sobie zatańczyć do ich piosenek. uczą też tancerzy jak tańczyć do piosenek gwiazd MTV by potem ci mogli zatańczyć w ich teledyskach i mieć za to kasę, no logiczne przecież dlatego mówi się że LA style jest tańcem komercyjnym, ale jakby się uprzeć każdy układ można by było wykona do muzy hiphopowej.

darlin', a czy ja się kłócę że new style to nie hip hop dance? XD owszem, jak najbardziej jest ciągle to mówię! a już na pewno jest bardziej rdzennie hiphopowy niż LA style. LA style jest tańcem który należy do formy hiphopowej, ale na potrzeby konsumenckie że tak to nazwę - jest stylem skomercjowalizowanym co powtarzam od początku, rozmydlonym jak to ujął Bobby, przystosowanym do muzyki pop i ich odbiorców którzy są grupą docelową... z tym się nie kłócę, ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem że nie ma nic wspólnego z hiphopem, w jakimś tam stopniu hiphopem dalej jest.

heh nie wiem czy to zakończymy i czy dojdziemy do konkretnego porozumienia, chyba nie mamy inne poglądy i gusta po prostu, uważam jednak że każde też ma sporo racji.
lubię i LA style i new style, tańczę oba i nietraktuję żadnego jako gorszego w jakikolwiek sposób, wytykając na innych że ci i tamci nie mogą się nazywać się hiphopowcami bo tańczą LA style. w takim razie co, ja też nie mogę mówić że zaliczam swoją osobę do subkultury hiphopowej? nie mówię tu oczywiście o tych co nazywają się hiphopowcami, tańczą LA style z choreografiami do Britney Spears, a w ogóle o prawdziwym hiphopie nie mają nic pojęcia - mnóstwo jest takich osób i cóż, mnie też drażnią grrr...