Kobieta po trzydziestce

... a są nim blizny i przebarwenia na twarzy. kiedyś byłam nerwowa, bardzo. nie odpuszczałam żadnemu syfkowi a potem drapałam, drapałam.. miałam strupki na buzi. teraz już tego nie robie ale niestety zostały ślady. takie małe "dziurki" to już pewnie mi zostaną na zawsze, ale może da się coś zrobić z przebarwieniami? chodziłam na solarium, bo myślałam że mi się jakoś koloryt wyrówna, ale gdzie tam. jest jeszcze gorzej, te blizny jeszcze bardziej rzucaja się w oczy. fluid co nieco rozwiązuje sprawę, ale nie moge przecież non stop chodzić umalowana. można coś na to zaradzić???

Ja przeszłam ospę jako 9-latka (chyba) i nikt nie był w stanie mnie powstrzymać od drapania. Zresztą teraz jestem po 30 i też mnie nikt i nic (nawet wrodzone poczucie estetyki) nie powstrzyma od drapania jak mi egzema wyskoczy.

A po ospie została mi jedna blizna - centralnie na środku twarzy. ktoś zauważył może ? jest straszliwa

a te kratery na twarzy co ludzie miewają, to chyba raczej po trądziku i zbyt namiętnym grzebaniu w twarzy


Po prostu, kiedy patrze na siebie w lustrze, widze w odbiciu więcej, niż tylko swoją twarz. Widze dawne lata.
Nie była to jednak moja twarz, ani mój pokój.
Siedziała na podłodze, oparta o ścianę.
Czasem, kiedy jadę za oknem jest jeszcze ciemno. Często deszcz tłucze o szyby tak, jak dziś.
Ledwie weszłam na korytarz coś przykuło moja uwagę.
Ten chłopak miał długie, nieskazitelnie proste, czarne włosy.
Siedział na marmurowej podłodze, dotykając plecami zimnej jak lód ściany.
Zrozumiałam wtedy, kim była postać z lustra.
Zapadnięte, wychudzone policzki.
Od urodzenia brązowe oczy, ale teraz przybrały raczej mysioszarą barwę. na szyi widniała malutka blizna.
Miał kościste, długie palce.

Oj wykonanie kulało. Takie krótkie opowiadanie, a tyle potknięć. No, ale idąc dalej. Pomysł miałaś niezły, dobry do rozwinięcia. Mogłaś to naprawdę nieźle napisać, a tak czuję niedosyt. Nie wykorzystałaś w pełni tematu i swojego pomysłu. Odnoszę wrażenie, że pisane pod wpływem chwili, impulsu. Bo nie jest dopracowane oraz zdarzały się potknięcia. Naprawdę miałaś niezły pomysł, ale go zaprzepaściłaś. Nie rozwinęłaś w pełni, dlatego nie zaparła mi tchu w płucach twoja jednoczęściówka. Czuję niedosyt. A zapowiadało się tak ciekawie, no trudno, będę nadal czekać.

Pozdrawiam,
Chez.

a teraz szanowny Fox opowie swoja historie:D

A wiec skad Vesmir? W sumie juz od dawna mialem to imie a tak wlasciwie moja postac:P Dlaczego? ah... poniewaz gralem w D&D tam moj czarnoksieznik (teraz mam rogala:P) dostal imie Vesmir. Jak na maga byl on lepszy od nie jednego wojownika:D mialem swietne rzuty:D

Chodz wam powiem ze moj Vesmir nie skonczyl za dobrze... nie duzo brakowalo aby moi kompani mnie zdezintegrowali xD poza tym mialem chorobe psychiczna (nalogowe klamstwo) co z reszta nie raz wykorzystali xD mialem na stale rozwalone kolano, oraz bliznę przez pol twarzy... no i przyzwalbym jeszcze jednego stwora to by mi GM zabral postac xD z powodu zeswirowania i stracenia duszy xD ale czego ta postac nie przezyla.. eh...
moze o tym gdzie indziej napissze:P zbytnio sie rozpisalem:D

łooooooooooomatko słabiutko

Ok kolorystyka lezy

czcionki masakra

jeli to na jego czole to rzucone swiatło to bylo lepiej go nie dawac

to na jego twarzy na wysokosci ust wyglada jak blizny te kawałki c4d


Rada czytaj Tutki , szukaj nowych paczek z czcionkami i c4d


pozdro

Gabriel podrapał się po podbródku, zmarszczył brwi po czym rzekł spokojnie:
- Jednego karczmarza ,,poprosiłem'' o przysłanie nam raportu na temat jakiś dziwnych wydarzeń- może jeszcze czegoś się dowiemy.
Uczynił chwilę pauzy.
- Znam opis jednego z drabów towarzyszących tejże grupce. Wielki, lat około trzydzieści, blizna przebiegająca przez pół twarzy, kuleje, prawdopodobnie ma przeszłość związaną z wojskiem. Taki człowiek mógł pozostać w pamięci któregoś z chorążych, dowodzących mniejszymi oddziałami. Można nakazać ludziom szukanie tego człowieka, szanse są małe ale lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. A, na cmentarzach pojawiają się regularnie, toteż proponuję zaszycie się w niewielkich grupkach w pobliżu...

"Lux Perpetua" jeszcze nie czytałam, ale dzięki za spoiler;-)
Rysy na twarzy Madonny były już przypisywane Szwedom i Tatarom. Jest też opcja, że obraz jest wierną kopią ikony zniszczonej właśnie przez Husytów, a blizny mają o tym wydarzeniu przypominać. Mnie natomiast mówiono, że będące inwencją autora, napuszczone czarną farbą rysy mają symbolizować ikonę "skrzywdzoną" przez ikonoklastów - i to ponoć ma być wersja prawidłowa:)

*notka jest zapisana niestarannym pismem, widać że jest sporządzona w pośpiechu*

Widziałam osobę, wyglądał jak Ving - to wszystko przez przeklętą zbroję i kaptur ! Podeszłam, przytuliłam go a on wyciągnął dłoń. Raczej kościstą kończynę już po chwili miażdżącą moje kości, a ja nie mogłam się ruszyć... i twarz mego ukochanego skryta pod kapturem, żadnych emocji. Nie, to niemożliwe ja już całkiem wariuję, tylko skąd ta blizna na mym przedramieniu ? Nie mogę mu powiedzieć, na pewno nie teraz gdy jest tak szczęśliwy

Noc minęła spokojnie, większa cześć uczestników wyprawy, która tak ochoczo kiwała głową na dobranoc była wypoczęta. Wyjątek stanowili Silfar i tajemniczy mag zwący się Yargonem, którzy byli trochę obolali od całonocnego spania na niewygodnych, karczemnych krzesłach. Słonce świeciło wysoko już od samego dnia, grzejąc przyjemnie gdy kompania zbierała się przed karczmą, porządkowała swój dobytek i zamawiała pomniejsze rzeczy u karczmarza. Wtem nagle między nimi pojawił się, jakby z nikąd ( a tak naprawdę wyłonił się z karczemnych drzwi ) wysoki, prawie dwumetrowy osobnik. Jednak nie był połorkiem, był to człowiek. Z postawy wyglądał na wojownika, co też potwierdzała solidna, stalowa kolczuga i dwa pałasze przypasane do boków, a także blizna po mieczu ciągnąca się od brwi do podbródka, przez oko i nos. Całości dopełniał solidnie załadowany worek niesiony na plecach. Mężczyzna staną w drzwiach karczmy, nie możliwy do przeoczenia gdyż zablokował całe drzwi i krzykną:

Hej ta, można się do kompanii przyłączyć ? - uśmiecha się wesoło, a jego bladoniebieskie oczy błyszczały, jakby rzucały wyzwanie a kosmyki blond włosów opadały na twarz nadając jej młodzienczej figlarności, mimo iż była to twarz dojrzałego mężczyzny.

-ja też..-odpowiedział.Usmiechnał sie do nauczycielki i dotknał swojej blizny na twarzy.

odc. 104

Odgłosy dochodziły z ogrodu – Co tam się dzieje? – kobiety szły szybko w stronę z której dochodziły krzyki – Ktoś się kłóci.
- Słyszę głos Felipe.
- I Damiana.
- Valerio – zatrzymał je stłumiony krzyk – Pomóż mi Valerio.
- Victorku, to ty? – kobieta ujrzała chłopca schowanego za drzwiami do biblioteki – Co się stało kochanie?
- Pomóż mi. Ukryj mnie gdzieś, bo ona mnie zabije – chłopiec chwycił się jej kurczowo – Ona przyjechała, żeby mnie zabić. Pomóż.
- Spokojnie skarbie, nikt cię nie skrzywdzi. Spróbuj się uspokoić i powiedz, co się stało – kobieta nic z tego nie rozumiała. Widziała przerażenie malujące się na twarzy chłopca, ale nie miała pojęcia, co się za nim kryje.
- Tata mnie okłamał. Powiedział, że już nigdy nas nie znajdzie, że mam o niej zapomnieć, ale ona tu przyjechała. Znalazła mnie.
- Kto? O czym ty mówisz, Victorku?
- Ona. Znowu chce mi zrobić krzywdę. Zobacz – odsłonił brzuch. Twarze Diamante i Valerii skrzywiły się w bólu.
- Kto ci to zrobił? – Valeria przytuliła do siebie chłopca. Przed oczami wciąż miała okropne blizny na brzuchu dziecka – Kto ci to zrobił?
- Ona – chłopiec kiwnął głową w stronę okna. Diamante i Valeria natychmiast wyjrzały na zewnątrz. Ujrzały ładną rudowłosą kobietę, która szarpała się z Felipe – Pomóż mi. Schowaj mnie gdzieś – chłopiec wpadł w histerię. Valeria była pewna, że chodzi o coś strasznego.
- Diamante, zabierz proszę Victoria do mojego pokoju i tam się zamknijcie. Ja pójdę zobaczyć, o co chodzi – Chwyciła za broń i spojrzała prosząco na córkę, która najwyraźniej próbowała zaprotestować.
- Schowamy chłopca i wyjdziemy razem.
- Lepiej będzie, jeśli z nim zostaniesz i go uspokoisz. Ja sprawdzę, o co chodzi. Ta kobieta wygląda na niebezpieczną. Spróbuj go uspokoić, dobrze?
- Valerio, wygoń ją stąd – prosił chłopiec – Obronisz mnie? – spojrzał na nią z ufnością.
- Oczywiście, że cię obronię – uśmiechnęła się i przytuliła chłopca – Kocham cię.
- A ja ciebie. Idź teraz z Diamante do swojego pokoju i poczekaj tam na mnie, dobrze?
- Dobrze.
- Uważaj na siebie Valerio – poprosiła Diamante i zabrała chłopca do pokoju.
***

Imię:
Eiondare

Nazwisko:
Lonfinin

Rasa:
Człowiek

klasa:
Nekromanta

wiek:
26

wygląd:
Czarne skórzane spodnie. Sznurowane buty z wysokimi cholewami. jedwabna farbowana na czarno zwiewna koszula przewiazana w pasie skórzanym rzemieniem. Czasami zakłada strzepioną ciemnopurpurową pelerynę, dla zamaskowania siebie i wtopieniu się w ciemność nocy. Cera blada włosy krótkie, czarne. Chude dłonie. Twarz w kształcie serca blada pokryta paroma bliznami. Jedna szertoka blizna przechodząca przez lewe oko. W miejscu lewego oka lśni zielony szmaragd pozwalajacy m.in. na widzenie w ciemnosciach nocy. Drugie oko ma kolor fioletowy.
Na barku i po plecach łazi mu podobna do białego pajaka ludzka koścista dłoń obdarzona mocą lewitacji.

Specjalizacja:
Magia nekromantryczna. Rytuały przyzywania dusz zmarłych i demonów. Leczenie i zadawanie ran. Powodowanie bólu>c zarna magia. Umiejeność skradania się rpzez cienie. Widzenie w całkowitych ciemnościach. Posługuje się sztyletem, którym może też rzucać - bron warca mu do ręki.

klan:
Na wpół umarli (kiedyś)

Charakter:
Poważny i opanowany indywidualista. Ambitny i apodyktyczny, do wyznaczonego celu zmierza za pomocą wszelkich srodków. nie ufa innym i nie przyjmuje żadnej krytyki. Jest dumny i nie lubi ludzi wtracających sie w jego sprawy. Uparty i konsekwentny w realizacji planów. Dokładny w ich wdrażaniu. Wnikliwy obserwator zachowań i psychologii ludzi w jego otoczeniu. Skryty intrygant i podejrzliwy typ samotnika

broń:
Schowany w lewym bucie sztylet rytualny rzeźbiony z kości żebrowej pomniejszego demona. Własna magia i kościana dłoń (wysysanie życia, wskrzeszanie nieumarłych, zasklepianie ran, magia śmierci).
Peleryna po wyrzuceniu w powietrze przekształca się w pokaźnych rozmiarów nietoperza wampira , ktory walczy w obronie nekromanty.

status religijny:
ateista

płeć:
Mężczyzna

historia:
Jako noworodek sprzedany przez matkę do klanu Na-Wpół-Umarlych. Miał posłuzyć im do odprawienia rytuału, ale mistrz nekromancji postanowił go wychować i wpoic mu swoje nauki, czyniąc z niego ważną część organizacji. Po 25 latach nauk i wychowania wśród nekromantow i magów cienia Eiondare zabił we snie swojego mistrza. Jego zwłoki wskrzesił i przesłuchał wydobywajac resztkę tajemnej wiedzy po czym wysłał przeciw reszcie klanu a sam uciekł pozostawiajac sobie tylko pod władzą odcieta dłoń mistrza służącą mu za pomocnika i nieodłącznego towarzysza podróży.
Teraz posługujac sie nowo nabytymi umiejetnosciami chce odnaleźć bron skuteczną w walce z jego najwięksyzm wrogiem - Smiercią.