Kobieta po trzydziestce


Przykre to, co piszecie Niestety, moje dzieci też mają babcie "na odległość", mimo, że mieszkają w tym samym mieście...Babcie widują chłopaków raz na miesiąc, czasem dużo rzadziej. Maciek prawie nie zna babć, płacze na ich widok i ucieka do mnie....No coments....

płacze,bo jest mały,a dla takich maluchów miesiąc to ogrom czasu


Ale stwierdziłam, że mam to gdzieś, dla nas jest najdroższy, najkochańszy, wystarany i wyczekany, a babcie nie wiedzą, co tracą

a starszemu nie byłoby przykro gdyby usłyszał Twoje słowa?
jeśli jeden jest NAJ to sugeruje,że drugi już mniej

łatwo jest wytykać innym zachowania które widzimy z boku
trudniej zauważyć jak nie świadomie sami zachowujemy się podobnie

Madziu jeszcze mam tylko dziś wolne i pracuję od środy do piątku, chłopcy w tym czasie u babci na działce. Na weekend chyba gdzieś wyjedziemy...
Fajnie znów Cię widzieć

Fajnie że zdrowiejecie Ja mam zapalenie zatok tym razem, a co muszę sobie urozmaicać życie
Dziś mam dzień wolny od pracy, umówiona jestem z kosmetyczką na zrobienie pazurków, później spotykam sie z kuzynkę na plotki. Odbieram chłopaków z przedszkola podjedziemy po moja babcię i zabiorę towarzystwo do groty solnej

Ciekawe czy u nas też będzie taki wysyp chłopców jak u październiczanek??? A babcie powiadają, ze jak sami chłopcy to wojna idzie a ja sobie tłumaczę, że tyle z nas planowało te maleństwa od miesięcy albo lat, że liczyłyśmy dni do owulacji i myślę, że to z tego, że dzieci nasze są trafione w samo jajeczkowanie i stąd same chłopy. Albo to jaki spisek naszych osobistych....

Ania chce barbie syrenkę , niestety dostanie, bo babcie już obiecała

chłopcy nic nie zamawiali

Moi rodzice mają przyjaciół, ci przyjaciele mają wnuka - nad wyraz rozwiniętego chłopca. Ciekawość świata objawia się u niego często w dość szokujący sposób. Ostatnio kątem ucha usłyszałam historię, jak to Mikołaj poprosił babcię o talerzyk - babcia dała talerzyk. Po 15 minutach babcia znalazła ów talerzyk na podłodze; na talerzyku - woda; w wodzie kabelki; kabelki w kontakcie. Sprawdzał, czy woda się zagotuje.

PS. U nas na razie cisza. Aczkolwiek też czujna być muszę. Wiadomo, geny robią swoje. A mój mąż przeszłość też ma chwalebną - w dzieciństwie np. trzy razy podpalił pole (dwa razy ugasił z kolegami, raz musiała interweniować straż pożarna), raz wykoleił tramwaj i takie tam. Pocieszające jest tylko to - jak twierdzi moja Teściowa - że o ile w dzieciństwie był dzieckiem nad wyraz pobudliwym, o tyle w okresie nastoletnim - spokojnym i bezkonfliktowym. Inna sprawa, że przy jego naturze cud, że wieku tego w ogóle dożył.

Meggi to rzeczywiście Babci piękną niespodziankę zrobiiście. Super.
Ja dziś ruszyłam siebie i swoich chłopaków i pojechaliśmy do teściow na dzialkę. No i fajnie, pochmurno i trochę wietrznie było, ale przynajmniej Kacper cały dzień spędził w ruchu na powietrzu a nie w domu przed kompem czy TV. Jakiś lekki katar ma ale trudno. Może ze zmęczenia, tak mu się czasem robi.
Ja sobie na działce piwko sączyłam i jeszcze teraz na wieczorniaczka w domku sączę eeee od jutra na rowerku będę pedałować
Ale zadyma niezła była z tym kolesiem co do pomocy do nas przyszedl. Koleś się dziś w pracy nie stawił, tylko koleżance smsy słał, że mu się auto popsuło i na lawetę czeka! Gnojek. A w autobus to nie łaska Ale sam sobie winien, zwalniamy go.
Buziaczki